Wiem powtarzam się- w nagłówku jak i w tytule to samo słowo.
Nicość, znowu dopadła i nie zdziwię się jeżeli wyląduje na mojej łapie.
Muszę zmuszać się do wielu czynności jak jedzenie, picie, otwieranie oczu i tak dalej...
Znowu wszystko się skończyło, tym razem na dobre.
Chciałam jak najlepiej, miałam motywację by posunąć się jak najdalej...
Ale wszystko przepadło.
Nie mam już niczego w co mogłabym położyć swoją całą nadzieję, uczucia i siłę.
Tak wiem, jestem kolejną psychiczną nastolatką która przez nieudany związek mimowolnie zaczyna przepierdalać to co jej pozostało.
Nie wiem co mam ze sobą zrobić, pomimo tego że wszyscy mówią że się ułoży i niedługo będzie lepiej...
Trudno w to teraz uwierzyć.
Usłyszałam koniec, powinnam wziąć się w garść i przestać płakać.
Ale tego także nie potrafię.
Oczy mam coraz bardziej napuchnięte, coraz więcej myśli nachodzi moją głowę, gubię się w swoich słowach i nie mam jak zatrzymać tego wszystkiego w miejscu.
To wciąż się pogłębia.
Dziękuję za daną mi szansę, jednak i tak za mało się starałam, za mało powiedziałam z czego i tak chciałam coraz więcej i więcej.
Zastanawiam się co dalej...
Dotrzymać danych obietnic, czy zerwać wszystkie i przepierdolić wszystko co zostało mi dane lub cudem zdobyte.
Przecież wystarczy jeden ruch ręką by zakończyć to wszystko.
Ludzie niestety wciąż nie wiedzą czego chcą i chcą nie możliwego...
Czy starania przynoszą efekty??
Czy zmiany są potrzebne??
Sama sobie się teraz dziwię ale, na początku jednak miałam rację.
Dziwnie się z tym czuję.
Usłyszałam że jako jedyna byłam i tylko na mnie można było liczyć.
Czy ja wiem..
Nigdy nie zdawałam sobie sprawy z tego że tak jest i dziwnie się z tym czuję.
Nie chcę tracić tego wszystkiego co spotkało mnie przez te ostatnie 3 lata.
Nie chcę być do tego zmuszona.
Może niedługo zmienię zdanie kiedy to wszystko jednak się skończy.
Ale ja tak nie potrafię, zostawić wszystko kiedy tyle czasu poświęciło się tym wszystkim znajomościom.
Boję się jutra, boję się znowu tego wszystkiego czego niedawno przestałam się bać...
Doszły kolejne słowa w które znów boję się uwierzyć..
Ja na prawdę chciałam dobrze...
Przepraszam za wszystko co zrobiłam źle, że myślałam że jednak jest dobrze i że może łatam jakieś dziury...
Przepraszam ze chciałam być wszystkim...
Boję się wszystkiego, tak bardzo się boję..;(
Shuri`s
Nastrój:
tagi: